Rozwód to nie koniec

Magazyn Familia

Fundacja Inigo, założona przez jezuitów, oferuje grupy wsparcia dla kobiet przeżywających dramat rozstania z ukochaną osobą. Tam mogą one odkryć sens swoich trudnych doświadczeń.

 
"Zdradzał ją, ale wzięła z nim rozwód i ma spokój". Często zdarza nam się słyszeć, jak ktoś w taki sposób opowiada o swojej znajomej, kuzynce czy sąsiadce. W rzeczywistości jednak rozwód nie jest prostym rozwiązaniem. To tragedia, która zaburza wszystkie sfery funkcjonowania człowieka. Na szczęście osoby, które stanęły w jej obliczu, mogą uzyskać pomoc.
 

Trudne rozstania

 
"Z utęsknieniem czekamy na poniedziałkowe spotkania" - mówią kobiety, które przychodzą na spotkania do fundacji Inigo. Niektóre z nich same zdecydowały o rozwodzie, bo mąż był alkoholikiem lub stosował przemoc. Inne zostały postawione przed rzeczywistością rozwodu przez swoich małżonków. Wszystkie jednak odczuwają głęboką samotność. Borykają się z poczuciem winy, które trudno ugasić.
 
Wciąż na nowo rodzą się niepokojące pytania: "Czy mogłam jeszcze coś zrobić, żeby uratować małżeństwo?"; "Czy mam prawo kierować sprawę o rozwód? Czy nie skrzywdzę dzieci?"; "A może to ja jestem jakaś «nie taka»?". Kobietom tym towarzyszy lęk przed przyszłością. Czują się bezradne. Niektóre wpadają w depresję. Tygodniami nie wychodzą z łóżka, bo są zanurzone w bólu.
 
"W takich sytuacjach najistotniejsze jest towarzyszenie człowiekowi" - podkreślają Ewa Nowosielska i Małgorzata Rajca, które prowadzą grupy wsparcia dla kobiet przeżywających dramat rozstania z mężem. W każdy poniedziałek o godzinie 19.00 przychodzą do nich kobiety po nadzieję. Niektóre stoją przed decyzją rozstania. Inne przeżyły koszmar rozwodu i mogą się podzielić swoim doświadczeniem. W wielu z nich tkwi przekonanie, że za wszelką cenę powinny się poświęcić mężowi. Nie potrafią powiedzieć: "Kocham cię, ale nie pozwolę się krzywdzić".
 

Leczenie uczuć

 
"Rozstaniu towarzyszy cała gama emocji i odczuć. Najtrudniejsza sytuacja jest wówczas, kiedy ktoś dowiaduje się, że został porzucony - tłumaczy ojciec Tadeusz Kotlewski, prezes fundacji Inigo w Warszawie. - To bardzo bolesne. Z tym wiąże się zranienie i brak przebaczenia. To prowadzi do załamania, stanów depresyjnych, a nawet do myśli samobójczych. Kobiety znajdują się przecież w sytuacji, która po ludzku je zaskakuje. Nie widzą sensu dalszego życia".
 
Czasami ważne jest, żeby się wygadać. W grupie wsparcia jest do tego odpowiednia przestrzeń. "Jeśli usłyszę, że nie tylko ja mam problemy z opieką nad dziećmi, z alimentami, podziałem majątku i że w podobny sposób przeżywają to inne kobiety, wtedy czuję się silniejsza i wiem, że nie jestem sama" - mówi Małgorzata Rajca.
 
Dzięki uczestniczeniu w grupie wsparcia kobiety, które stanęły wobec trudnej rzeczywistości rozwodu, nie załamują rąk, nie toną w poczuciu winy, lecz zaczynają nowe życie. Na spotkaniach dowiadują się, że rozstanie z ukochaną osobą to proces. Podczas jego trwania pojawiają się różne emocje, które się zmieniają. Od poczucia krzywdy czy porzucenia, przez nienawiść aż do pogodzenia się ze swoją sytuacją.
 
"Grupa wsparcia pomaga przeżyć te wszystkie emocje na kolejnych etapach - podkreśla ojciec Kotlewski. - To pomaga zrozumieć, co się wtedy w nas dzieje, i w efekcie ma doprowadzić do wzajemnego przebaczenia. To długi proces, który wymaga czasu, pomocy duchowej i psychologicznej. Chodzi o swoiste wychowywanie swoich uczuć".
 

Powrót do życia

 

Kobiety, które przejdą przez ten proces, próbują odbudować swoją wartość i lepiej poznać siebie. Uczą się inaczej patrzeć na siebie. Znajdują w sobie mocne strony. Okazuje się wtedy, że same potrafią sobie poradzić. Podejmują naukę, mają ciekawe przemyślenia. Odnoszą sukcesy w pracy. "Są także wzorem dla dzieci, które widzą, że mama po rozstaniu «nie rozkleja się», ale idzie do przodu godniej i spokojniej. Żyje ostrożniej, mądrzej. Wzbogaca ją każdy dzień" - mówi Ewa Nowosielska.
 
Niektóre kobiety zastanawiają się, po co tyle czasu pozwalały sobie na złe traktowanie przez męża. "Może trzeba było wcześniej stanąć na własnych nogach? Poczuć do siebie szacunek?" - zastanawiają się teraz. W efekcie tych refleksji zawsze stają się silniejsze.
 
Zmianę widać niemal z dnia na dzień. "Wiele kobiet, które na pierwszych spotkaniach zupełnie się nie odzywają, po jakimś czasie opowiadają o tym, jak urządzają swoje nowe mieszkania" - opowiada Małgorzata. Nierzadko zdarza się, że kobiety obojętne na religię lub na Boga, a nawet deklarujące się jako niewierzące, zaczynają szukać głębszego sensu swojego życia. Angażują się w życie religijne, w pomoc innym. "Nigdy na spotkaniach nie mówimy, co kobieta po rozwodzie ma dalej robić. Rozwiązanie i tak zawsze przychodzi od nas samych. Jeśli nie znajdziemy szczęścia w sobie i nie pogodzimy się z naszą sytuacją, to nikt z zewnątrz nam nie pomoże" - mówi Ewa Nowosielska.
 
Grupa wsparcia pozwala wierzyć, że tak, jak pęknięty dzban nadal może być użyteczny, tak kobieta po rozwodzie może żyć pełnią życia.
 
Przeżywasz rozstanie z mężem? Szukasz wsparcia?

Możesz go znaleźć w Fundacji Pomocy Psychologicznej i Duchowej INIGO. Więcej informacji na stronie: www.inigo.org.pl lub pod warszawskim numerem telefonu: 22 542 87 24 lub 500 507 447.

 

 

Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

4.52

Liczba głosów:

21

 

 

Komentarze użytkowników (29)

Sortuj według najnowszych

Zgłoś do moderacji

~Natalia 12:49:57 | 2013-03-21
Witam, chciałabym porozmawiać z Panią, która ma za sobą kilka rozwodów a jest młoda, przed czterdziestką. Bardzo proszę o kontakt na adres [email protected] . Pozdrawiam.

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~niestety inne czasy 07:41:27 | 2012-11-10
W dzisiejszych czasach Kościół już nie nawołuje.
Te wizje są z 6 lutego 1953 - to szmat czasu. Teraz jest inaczej.
Sakrament Małżeństwa w oczach kapłanów nie posiada już wartości - co drugi ksiądz uznaje rozwód za rozwiązanie w przypadku "niezgodności charakterów", bo to jest przyczyna 80 % rozwodów.

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~? 07:32:16 | 2012-11-10
Widziałam w czyśćcu także dusze, które zerwały Sakrament Małżeństwa. Dusze te związane są jakby ognistymi łańcuchami... chcą oderwać się od siebie, aby być swobodne, ale to jest niemożliwe. Im więcej chcą się oderwać tym bardziej cierpią... bo się szarpią... Cierpienie - to jest okropne! Gdzie jedna dusza się ruszy tam druga iść musi za nią.

Widziałam inne osoby, które zerwały Sakrament Małżeństwa żyjąc w. rozpuście, popełniając grzech wiarołomstwa przez powtórne związki cywilne, nielegalnie żyjąc cudzołożyli ciągle popełniając grzech śmiertelny. Osoby te były w świętokradztwie. Dusze ich wtrącone były w takie otchłanie, że patrzyłam z przerażeniem i myślałam, że to dno piekła... panowały tam okropne ciemności. Pytałam, dlaczego są takie ciemności? Dlatego, że miały okazję przejrzeć, a były zaślepione bo i Kościół je nawoływał i wiedziały, że źle postępują...


w dzisiejszych czasach Kościół już nie nawołuje!!

http://www.www.deon.pl/religia/wiara-i-spoleczenstwo/art,541,zeby-sie-nie-rozwiedli-drugi-raz.html


A czyje i co to za wizje??>> http://poznajmy-prawde.blog.onet.pl/Wizje-siostry-Medardy-i-siostr,2,ID416516039,n

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~ty potworze! 07:28:39 | 2012-11-10
On już nie żyje, teraz czekam aż ona umrze.

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~LINK OD ZAKONNIKÓW 00:00:44 | 2012-11-10
ŚWIADECTWO - ROZWÓD TO NIE KONIEC!!
"Olśniło mnie, że to jest SAKRAMENT, że jestem mężem do końca życia!"
http://www.youtube.com/watch?v=AQIUzRFnIuE
 
SAKRAMENT MAŁŻEŃSTWA
http://www.youtube.com/watch?v=jlJYZ4rQ-4k

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~kryzys.org 15:19:30 | 2012-03-27
Czy funkcjonuje wsparcie dla porzuconych mężów, nie zdradzonych a odsuniętych bo nie sprostali oczekiwaniom żony?

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~maniek 14:38:51 | 2012-03-27
Czy funkcjonuje wsparcie dla porzuconych mężów, nie zdradzonych a odsuniętych bo nie sprostali oczekiwaniom żony?

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~wizje zm.w opinii świętości 07:47:38 | 2012-03-26
Dusze matek, które pozostawiły swe dzieci bez opieki i poszły za popędem zmysłowym dając zgorszenie swoim własnym dzieciom, tak samo i ojców, którzy nie opiekowali się dziećmi zostawiając żony z dziećmi na pastwę losu miały za to jeszcze dodatkową pokutę: - ciągle miały przed oczyma swoje dzieci, które przez złe wychowanie również poszły na rozdroże... widziały nie tylko swoje własne grzechy ale i grzechy swych dzieci, co sprawiało im, wielkie męczarnie... kryły się w czeluściach, aby tego nie widzieć, ale im więcej się ukrywały, tym więcej widziały swoje straszne zbrodnie...

         Najwięcej cierpiały kobiety, które przez swoją kokieterię i wyuzdanie zdradzały mężów a innych mężów odciągały od ich żon i ogniska domowego, mimo, że te rodziny żyły przedtem przez wiele lat w najlepszej zgodzie. Takie kobiety, które nazwać można diabłami a nie kobietami, które potrafiły rozbić ogniska domowe, cierpią tutaj najwięcej. Twarze ich, które były powodem do grzechu są powykrzywiane, istne karykatury! Nawet w tej chwili widzę takie dusze, są szpetne, że nie mogę rozeznać czy to szatan czy dusza, coś podobnego do szatana,

http://poznajmy-prawde.blog.onet.pl/Wizje-siostry-Medardy-i-siostr,2,ID416516039,n

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~Wizje zmarłej w opinii święto 07:46:07 | 2012-03-26
         Widziałam w czyśćcu także dusze, które zerwały Sakrament Małżeństwa. Dusze te związane są jakby ognistymi łańcuchami... chcą oderwać się od siebie, aby być swobodne, ale to jest niemożliwe. Im więcej chcą się oderwać tym bardziej cierpią... bo się szarpią... Cierpienie - to jest okropne! Gdzie jedna dusza się ruszy tam druga iść musi za nią. 

         Widziałam inne osoby, które zerwały Sakrament Małżeństwa żyjąc w. rozpuście, popełniając grzech wiarołomstwa przez powtórne związki cywilne, nielegalnie żyjąc cudzołożyli ciągle popełniając grzech śmiertelny. Osoby te były w świętokradztwie. Dusze ich wtrącone były w takie otchłanie, że patrzyłam z przerażeniem i myślałam, że to dno piekła... panowały tam okropne ciemności. Pytałam, dlaczego są takie ciemności? Dlatego, że miały okazję przejrzeć, a były zaślepione bo i Kościół je nawoływał i wiedziały, że źle postępują... 

        

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~polonopitek 22:02:32 | 2011-10-29
W przypadku moich rodziców na 100% nie chodziło o zdradę. Całe dziaciństwo i młodość upłynęły mi na ich awanturach, jako nastolatek zaczałem analizować ktore z nich to zaognia. Byli siebie warci, ale to jednak matka prowokowała. Kobiety są o wiele bardziej perfidne; potrafią w środowisku zewnętrznym wytworzyć całkowicie fikcyjny obraz rodziny.On już nie żyje, teraz czekam aż ona umrze.

Oceń 2 1 odpowiedz

Pokaż więcej komentarzy

 

 

Inteligentne Życie 

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?
Zaloguj przez Google
Zaloguj przez Facebook