Męski punkt widzenia...

Andrzej K. Ładżyński / slo

Piękno jest to wymiar dla kobiety bardzo istotny. Od niego uzależnia często poczucie własnej wartości
(fot. kelsey_lovefusionphoto / flickr.com)

ZOBACZ TAKŻE

Żona

 

Kobiecość zmienia się w sposób nieznany wcześniejszym pokoleniom. Współczesna kobieta poszukuje swojego miejsca, negocjuje z mężem nowy styl życia, podział obowiązków domowych itp. Ustalają wspólnie normy i zakresy przyjmowanej odpowiedzialności. Dzieje się to w sposób płynny, ale bywa również źródłem konfliktów. Ostatnie dekady przyniosły zmianę związaną z rolami społecznymi. Dawniej oczekiwano, że kobieta zajmie się mężem i dziećmi, rezygnując z kariery i rozwoju zawodowego. Obecnie nie jest to już oczywiste. Często dobrze przygotowana zawodowo kobieta, realizuje się w pracy, która ją satysfakcjonuje, zasila budżet rodzinny swoim wynagrodzeniem, które jest niekiedy tej samej wysokości, co pensja męża. Zdarza się nawet, że kobieta zarabia więcej niż wybranek.


Żona to partnerka męża. Ślubuje mu miłość, wierność i trwanie wspólne po kres ziemskich dni. Spytałem w ostatnich tygodniach w kilku grupach młodych kobiet, jak rozumieją to ślubowanie. Niektóre mówiły mi, że słowo "ślubuję" powinno zostać zastąpione jakimś określeniem typu: "przyrzekam postarać się" czy "będę czyniła wysiłki" lub też "będę pielęgnowała miłość". Moje rozmówczynie najczęściej tę ślubowaną miłość interpretowały jako uczucie. A że afektywność człowieka jest zmienna i nietrwała, sugerowały dokonanie modyfikacji uwzględniającej słabość człowieka i fluktuację uczuć. Zastanawialiśmy się, jaką miłość przyrzekają sobie wobec Stwórcy mąż i żona. I w tych dysputach, z mniejszym czy większym trudem, dochodziliśmy do zgody, że małżonkowie nie deklarują postawy afektywnej, której nie są pewni - bo być nie mogą - ale mówią o woli, przyrzekają wierność podjętej decyzji i ślubują postawę miłości.


Kobieta zawiera związek, ponieważ kocha mężczyznę. Poprzez małżeństwo pragnie uzyskać szansę zbudowania możliwie największej bliskości z drugim człowiekiem, w zakresie duchowym, psychicznym i fizycznym. W zależności od swej dojrzałości -podobnie zresztą jak i jej małżonek - akcentuje bardziej jeden z tych wymiarów. Małżeństwo daje jej poczucie stabilizacji i bezpieczeństwa. To mocno sobie ceni. Co interesujące, kobiety mają mniejsze wątpliwości i - jak sądzę - mniejszy lęk przy podejmowaniu decyzji o powierzeniu swojego życia drugiemu człowiekowi. My, mężczyźni, deliberujemy dłużej.


Małżeństwo nie jest dla kobiety konsekwencją miłości, ale okazją do niej. Związek zaspokaja potrzeby emocjonalne kobiety. W dobrze rozwijającej się driadzie ma szansę na realizację siebie we wszystkich zakresach. Obecnie kobieta lepiej rozumie swoją seksualność. Głębiej - jak się wydaje - niż poprzedniczki w minionych pokoleniach zna swoje ciało i jego reakcje. Znacznie większy jest dostęp do wiedzy w tym zakresie. Nie zawsze korzysta z dobrodziejstwa wynikającego z naturalnego rytmu płodności, ale na ogół ma okazję, żeby się z nim zapoznać. Dzieje się to przy okazji kursów przygotowujących do małżeństwa. Łatwiej jej wejść na drogę naturalnego gospodarowania płodnością, jeśli uzyskuje wsparcie i współpracę ze strony swego małżonka.

 

Matka

 

Choć macierzyństwo stanowi dla niej formę realizacji siebie, przygodę uczuciową i sposób wypełnienia roli życiowej, współczesnej kobiecie niełatwo jest się na nie zdecydować. Przekazy kultury i trudniej osiągalna dojrzałość ekonomiczna odstręczają od niego. Jednak w kobiecie żyjącej w związku małżeńskim szybciej niż w jej mężu rodzi się pragnienie rozszerzenia wspólnoty, podzielenia się miłością. Ona chce mieć dziecko. Widzi je u przyjaciółki, zachwyca ją klimat macierzyństwa i fascynuje samo maleństwo. Wówczas podejmuje temat z mężem. Niekiedy jest on w ogóle nieprzedyskutowany, a życie samo pisze własny scenariusz. Dziecko pojawia się bez planu, z zaskoczenia. I dzięki Bogu, na ogół jest przyjęte - nawet po okresie pewnego dyskomfortu - z radością. Matka obdarza je miłością bez warunków.


Pojawienie się pierwszego dziecka stanowi znaczącą zmianę jakościową. Z partnerki swojego męża kobieta przechodzi w rolę matki. To zmienia ją i mocno przeobraża świat przeżywanych uczuć. Jako matka w naturalny sposób oddaje się noworodkowi na wyłączność. Więź pomiędzy matką a dzieckiem ma charakter niezwykle silny. W okresie prenatalnym i w pierwszych miesiącach życia jest ona symbiotyczna. Dla większości kobiet pojawienie się dziecka to najważniejsze wydarzenie w życiu. Łatwo im przyzwyczaić się do myślenia o dziecku w kategoriach całkowitej odpowiedzialności za nie. Miarą optymalnego macierzyństwa jest jednak trzymanie dziecka blisko siebie, gdy jest na to czas i zdobycie się na odwagę pozwolenia mu na stopniowe odchodzenie. Ojciec uosabia w rodzinie autorytet, matka miłość, wspólnie natomiast tworzą dziecku klimat bezpieczeństwa.


W tej fazie życia, na nowo z mężem, a teraz już także ojcem dziecka negocjują podział obowiązków, ustalają poziom bliskości i dystansu. Matka pragnie być blisko dziecka, ale potrzebuje też wsparcia i uczestnictwa ze strony mężczyzny. Pragnie czułości i opieki. Znajduje się w sytuacji nowej wobec męża, który może czuć się odsunięty. Dobre jest odciążanie młodej matki i uwalnianie jej z tej dwudziestoczterogodzinnej służby przez umożliwienie jej wyjścia z domu, początkowo - choćby jednego popołudnia w tygodniu, tak by mogła na chwilę oderwać się od fascynującego, ale jednostajnego trybu funkcjonowania.


Współczesna kobieta pragnie być żoną i matką oraz nie zrywać związków z pracą. Zgrabne połączenie tych ról nie jest jednak łatwe. Doba ma niezmienną liczbę godzin, a ilość obowiązków wzrasta. Tempo życia jest duże. Rosną także nieustannie wymagania pracodawców. Jeśli po urodzeniu kobieta wycofuje się z pracy zawodowej, czyni to na ogół na krótki czas. Potem korzysta z pomocy męża, kobiet z rodziny i - coraz częściej - płatnej opiekunki. Ponadto dosyć szybko powraca do pracy. Często ponownie rozpoczyna działalność zawodową nie z potrzeby, lecz z lęku, by nie utracić pracy. Niekiedy nie wykorzystuje w pełni przysługującego jej urlopu wychowawczego. Jeżeli mąż pracującej żony nie przyjmuje części odpowiedzialności za funkcjonowanie domu, kobieta czuje się przeciążona.


Znam również kobiety wyłączające się z działalności zawodowej na okres, dopóki nie odchowają swych dzieci, czy w ogóle rezygnujące z pracy, by w pełni zaangażować się w sprawy rodziny. Gdy nieopatrznie spytałem matkę trojga dzieci, czym się zajmuje, spojrzała na mnie ze zdziwieniem, pytając: "A to, co robię, nie wystarcza?". Po czym opowiedziała swoją własną wizję podejmowania najważniejszej inwestycji życiowej, czyli wychowania potomstwa.


Współczesność daje nam przykłady heroizmu kobiety. Miałem okazję obserwować sytuację, gdy młoda matka nie mogła znaleźć pracy w zawodzie, do którego była przygotowana. Zatem przyjęła zatrudnienie w godzinach popołudniowych. Podobnie pracował jej mąż. Małżeństwo miało rezolutną córeczkę w pierwszej klasie szkoły podstawowej. Wydawało się, że dziecko dobrze sobie radzi. Praca była dla rodziców ważna. Potrzebowali pieniędzy na zakup planowanego mieszkania. A zdolność kredytowa zależy od wysokości poborów. Zatem sytuacja jak u wielu rodzin na tym etapie życia. Młodzi rodzice przebywali w pracy, a dla dziecka byli w każdej chwili dostępni "pod telefonem". Wszystko pozornie układało się dobrze. Aby zwiększyć możliwość kontaktu z córką, ojciec zainstalował w domu sieć komputerową, żeby mogli kontaktować się jeszcze w jeden, dodatkowy sposób. Po jakimś czasie ojciec przyniósł do domu wydruk rozmów z córką prowadzonych poprzez pocztę elektroniczną (e-mailem). Wraz z żoną wczytali się w ich treść. Wynikało z niej poczucie osamotnienia dziecka. Tego wieczoru wspólnie sobie popłakali. Kilka dni później matka zrezygnowała z pracy. Dla mnie jest to piękna historia, świadcząca o dojrzałości małżonków, których stać było na niełatwy, ale ważny dla dziecka gest. Córka otrzymała istotny komunikat, że w trudnej sytuacji nie jest zdana sama na siebie, ale może liczyć na rodziców.


Wyjście do pracy czy inne, alternatywne formy realizacji siebie są również matce potrzebne. Jest to element długotrwałego procesu uczenia się, nabywania wiary, w którym matka zdobywa przekonanie, że dziecko poradzi sobie bez jej pomocy. Ten etap nie odnosi się do czasu, gdy dziecko jest niemowlęciem. Następuje stopniowo, w taki sposób, że matka zwalnia uścisk, w którym trzymała dotąd dziecko i oddala się, by z dystansu obserwować, jak ono radzi sobie samo6. Macierzyństwo ma wiele, niekiedy trudnych, aspektów. Kobieta musi dbać o więź z mężem, by relacja z dzieckiem nie zajęła dominującej pozycji, otrząsać się z postawy nadmiernej opiekuńczości, przygotowywać dzieci do wyjścia w świat, do innych ludzi, nie wiążąc ich emocjonalnie.


Współczesna kobieta tak jak wiele przedstawicielek minionych pokoleń pragnie realizować się w rodzinie. W ten sposób kroczy jedną z podstawowych dróg wyborów życiowych. To, co obecnie stanowi dla niej realną trudność, to ambiwalencja ról, które podejmuje. Z jednej bowiem strony pociągające jest być żoną i matką, z drugiej natomiast wiele dobra może też osiągnąć, realizując się zawodowo. Zadania stojące przed nią nie są łatwe, ale stanowią fascynujące wyzwania natury i kultury.
 

  1 2
Czytaj dalej...

Twoja ocena:

Średnia ocen:

4.1

Liczba głosów:

41

Komentarze użytkowników (14)

Sortuj według najnowszych

Zgłoś do moderacji

~n.n. 15:54:17 | 2013-09-19
"Są singielki, samotne matki z wyboru, które "robią sobie" dziecko z kimś, by nie czuć się samotne, są straszne baby potwory, które zaliczają facetow na pęczki..., inne utrzymują młodszych od siebie kochanków, póki jeszcze się  jakiś chętny znajdzie... Taki jest teraz damski real." Jeszcze nie tak dawno podobny styl życia ( jak opisany w zdaniach wcześniej ) był zarezerwowany tylko dla mężczyzn i nie zgłaszali oni zbyt głośnego sprzeciwu przeciw temu. Dziś panowie widząc drzazgę w oku kobiet nie widzą belki we własnym. Chyba wszyscy winni zastanowić się co daje im prawdziwą wolność i tyle.

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~Martinus 10:30:55 | 2013-09-19
Nie wiem, nie czytałem tego artykułu w całości. PROPONUJĘ WIĘCEJ PRAKTYKI.

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

mhpaw 18:35:08 | 2013-07-17
Zawsze znajdą się kobiety przed którymi lepiej wiać. Czasem spotykam takie na ulicy. Palą papierochy, ględzą tak, że po drugiej ulicy je słychać... Strach, że zaraz gębę otłuką ;-)

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~no 10:39:16 | 2013-05-08
Genialny artykuł, trafiający w samo sedno.
Gdyby mężczyźni to rozumieli, gdyby ktoś ich tego nauczył, że powinni kochac i chronić najdelikatniejsze kwiaty, a kobiety rozumiały swoje potrzeby i swoją rolę, świat wyglądałby inaczej.
Nie byłoby uwielbienia dla plastikowych lal, które stają się bohaterkami, tylko dlatego, że potrafią zachowywać się niegodnie, być tylko idiotkami, które niczego nie potrafią poza wystawianiem swoich ciał w internecie.
Ale to jest sprzężenie zwrotne, świat je tego uczy, tak postępują, one tak postępują, stają się dla nieprawdziwych mężczyzn podnietą.
I koło się zamyka i toczy.
Jednak, artykuł ukazuję, jak wielką rolę do odegrania w świecie ma zarówno mężczyzna, który powinien chronić słabszych i delikatniejszych, oraz kobieta, która ma być strażniczką miłości i piękna.
Niestety, ten świat to nie jest świat dla kobiet.
I nigdy nie będzie. ponieważ są delikatniejsze, zawsze przegrywają z rehotem, który je otacza i ze słowami "ale dupa". (przepraszam za wyrażenie, nie jest ono moje).
Wtedy się wycofują i muszą to znosić, nosząc wciąż krwawiącą ranę w sercu.

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~Ewcia 22:04:08 | 2012-12-21
Gonzo, jako kobieta pragnę żyć dla kogoś. A służebna rola nikomu w niczym nie uwłacza. Jeśli tego nie dostrzegasz to masz problem. Służebną rolę pełniła bowiem Twoja mama wobec Ciebie o ile byłą normalną kobietą, i myślę, że nie był to dla niej stereotyp. 

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~Gonzo.pl 15:50:59 | 2012-12-21
"Kobieta pragnie żyć dla kogoś. "

Dalej nie czytam...  Stereotypy i wyobrażenia... Nic więcej...
I tak, tak... przede wszystkim to, czego autor tak się zarzeka. Zepchnięcie kobiety do roli służebnej wobec pana i władcy.

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

shenandoah 22:59:19 | 2011-01-06
Królewiczu, Katarzyno i Myszko, zgadzam się z Wami.
Mnie ten tekst zachwycił prostotą wypowiedzi, wydaje mi się że skierowaną do mężczyzn, bo my kobiety odnajdujemy w nim siebie <Myszko, mam podobne doświadczenie a raczej jego brak:)> zaś auutor, któremu bardzo za too dziękuję, zebrał i wytłumaczył pewne strony naszej kobiecości w sposób przystępny i jasny.
 

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~Królewicz... no, są różne ba 15:07:48 | 2010-12-22
...bo artykuł jest o prawdziwych, wrażliwych, inteligentnych kobietach a nie o plastikowych, wyuzdanych i wulgarnych. Patrząc na młode pokolenie niestety tych drugich jest coraz więcej, co nie znaczy, że już nie można spotkać ideału z artykułu. Naprawdę można :)
Kobieta została stworzona do rzeczy wielkich i mając wsparcie w swoim chłopaku, narzeczonym, mężu może takich rzeczy dokonać wiele. A mężczyzna musi starać się ją zrozumieć, w każdej chwili pomóc i dać jej odczuć, że jest najpiękniejsza, że jest jego Królewną...

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~Katarzyna 10:50:53 | 2010-12-20
A mnie się tekst podoba, mimo jak piszecie "fragmentów rzeczywistości", bo jak można opisać życie inaczej? Mądry i fajny "facet - ojciec - mąż" go napisał. Podoba mi się podejście do wychowania córki - przypomina mi sposób wychowywania mnie przez mojego tatę :)

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~Myszka 10:41:57 | 2010-12-20
autor sam uprzedził że opisuje wycięty fragment rzeczywistości. Opisuje nature kobiety bardzo trafnie. Kobiety które można podac jako zaprzeczenie, np takie które o siebie nie dbają, czy "zaliczaja facetów", że istnieją to nie znaczy że jest to naturalne. przyczyn zachowania takiego może być wiele np w wychowaniu, w towarzystwie, przeżyć jakichś itp. Sama jestem przykładem na ten "głód akceptacji" mimo że mam cudownego chłopaka i nie zmieniam chłopaków to mam taką dziwną potrzebę podobania się i to jest poza mną, nie mam na to wpływu sama nie raz się nad tym zastanawia ...dopiero kiedyś doczytałam się że właśnie zabrakło mi prawdopodobnie tego "lustra"... Tata mimo że bardzo troskliwy nigdy nie rozmawiał ze mną w ten sposób, nie chwalił wyglądu...i oto jak zmodyfikowano moją naturę:)

Oceń odpowiedz

Pokaż więcej komentarzy

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?