Lęki przed małżeństwem i ojcostwem
Możesz unikać niechcianych konfrontacji, czy to z sobą czy to z kimś innym, po prostu odchodząc?
(fot. jeff_the_trojan / flickr.com)
Kiedy młody mężczyzna wywodzi się z rodziny skonfliktowanej lub rozbitej, jego przyszłe ojcostwo od samego początku zostaje w jakiś sposób zranione. Wyraża się to przede wszystkim w jego lękach przed wzięciem odpowiedzialności za rodzinę i za dzieci.
Obawiając się - często nieświadomie - aby nie ranić innych i samemu nie zostać zranionym, nie angażuje się głębiej w relacje, szczególnie w relacje z kobietą. Pozostaje na powierzchni. Dla mężczyzny, który potrafi znieść życie tylko wtedy, gdy może pozostać na powierzchni siebie samego, jest czymś naturalnym, żeby innym zaoferować jedynie tą powierzchnią. (...) Nie trzeba się wówczas angażować. Natomiast małżeństwo zamyka drzwi. Twoja egzystencja ograniczona zostaje do wąskiej przestrzeni, w której bezustannie musisz się ujawniać - a zatem jesteś zmuszony, żeby wciąż zaglądać w głąb siebie, sondować własne dno. Kiedy drzwi są otwarte, na ma żadnego problemu: możesz zawsze uciec. Możesz unikać niechcianych konfrontacji, czy to z sobą czy to z kimś innym, po prostu odchodząc.
W tej trudnej dla siebie sytuacji część mężczyzn przedłuża kawalerską samotność w nieskończoność; inni natomiast, tworząc z kobietą nieformalny związek i współżyjąc z nią, nie chcą jednak zdecydować się na zawarcie związku małżeńskiego i na posiadanie dzieci. Coraz częściej zdarza się też, iż młodzi wspólnie mieszkają, prowadzą gospodarstwo domowe, rodzą i wychowują dzieci, ale nie zawierają formalnego małżeństwa, choć nie ma ku temu obiektywnych przeszkód. Nierzadko są to osoby, które deklarują się jako wierzące. Jeżeli nawet stanowią zgodną parę, nie chcą deklarować się jako małżeństwo wobec państwa i Kościoła. W ten sposób chcą się zabezpieczyć na wszelki wypadek. W razie konfliktów lub gdy sami osądzą, że ich miłość ulega wyczerpaniu, mogą się rozejść bez żadnego problemu.
W niektórych podręcznikach psychologii na określenie związku kobiety i mężczyzny, obok tradycyjnego określenia „małżeństwo", używa się zamiennie także pojęcia „kohabitacja" - wspólne zamieszkanie. Ta forma współżycia mężczyzny i kobiety od prawie dwudziestu lat jest coraz bardziej popularna w Stanach Zjednoczonych oraz w Europie Północnej i Zachodniej. Także w Polsce coraz częściej zdarzają się przypadki kohabitacji.
Od końca lat sześćdziesiątych - pisze Hermann Bullinger* - coraz częściej kwestionowano instytucją małżeństwa i rodziny. Ślub stał się w pewnych środowiskach niepopularny. Jeszcze bardziej osłabiło to pozycję ojca. Prawa ojca do dziecka w związku nieformalnym są minimalne - wyłączne prawo do opieki posiada matka. Tym samym kiedyś tak wpływowi ojcowie zostali w takich związkach ostatecznie pozbawieni wszelkiej władzy. W ten sposób władza przeszła w zasadzie w race kobiet. Tymczasowość, na jaką narażają się nawzajem mężczyzna i kobieta, którzy tylko mieszkają razem, negatywnie oddziałuje także na dzieci. Uwidacznia się to przede wszystkim w braku poczucia bezpieczeństwa, niepewności, osobistym zagubieniu.
Przezwyciężenie kryzysu ojcostwa wymaga zrozumienia i uwzględnienia wszystkich przyczyn wpływających na kryzys małżeństwa i rodziny. Problem ojcostwa może być rozwiązany tylko kompleksowo i wspólnym wysiłkiem tak mężczyzn, jak i kobiet.
* Hermann Bullinger - niemiecki psycholog i doradca rodzinny
Więcej w książce: Ojcostwo. Aspekty pedagogiczne i duchowe - Józef Augustyn SJ
Twoja ocena:
Średnia ocen:
4.73
Liczba głosów:
15
Komentarze użytkowników (9)
Dodaj komentarzAkt seksualny jest w pelni godny gdy mażonkowie przystępują do niego z intencją pelnego zjednoczenia się ich osób oraz z otwarciem na życie jakim może ten akt zaowocować.
Oba te aspekty : jednoczący i prokreacyjny, muszą zaistnieć, by akt mażeński byl godny.
Akt seksualny jest przywilejem poczęcia nowego życia. Nie chcesz mieć dzieci? to nie korzystaj z seksu :))
.
Seks jest TYLKO w celu poczęcia dziecka? Dawno tak się nie uśmiałam:))))
Pomieszanie z poplątaniem. Jeśli ktoś nie decyduje się na SFORMALIZOWANIE związku to wcale nie znaczy że ucieka od odpowiedzialności. Po prostu może mu nie zalezeć na procedurze. Jeśli ktoś nie wierzy albo wierzy słabo to nie nie decyduje się na ślub kościelny, o nawet uczciwe. A ślub cywilny? Po co? Państwo polskie nie oferuje rodzinom praktycznie niczego.
Bardzo madry artykul, wart polecenia:)
Logowanie
Niektórzy to mają zawsze...
Małe - mniejsze -...
21.05.2012 14:43
1
5
Małe - mniejsze -...
20.05.2012 23:06
1
4.7
Kosaciec
Wiosna
19.05.2012 21:53
3
4.7
... schodząc z...
Bliżej nieba ...
17.05.2012 23:17
3
4.69
***
Galeryjka wiosenna
18.05.2012 09:55
4.63
... zasypiając pod...
Bliżej nieba ...
17.05.2012 23:14
4.58






