Jak rodzi się ojciec
„Nieważne, kochanie, nic nie szkodzi, akceptuję cię takim, jakim jesteś" — to lekkomyślne odpowiedzi, bez wyobraźni i rozsądku
(fot. scribbletaylor)
Przedstawimy teraz magiczny moment, w którym rodzi się ojciec — prawdziwe świadectwo, za które jesteśmy wdzięczni. Takiego przykładu nie sposób wymyślić, brzmi nazbyt autentycznie; czy jesteśmy rodzicami, pracownikami socjalnymi, a może duszpasterzami, stańmy przed nim z szacunkiem i pragnieniem nauczenia się czegoś od tego prostego ojca robotnika.
Tutaj zaczyna się dar ojcostwa
Zarys sytuacji: Giulio jest gniewnym, pozbawionym woli dwudziestolatkiem, jego pierwsze doświadczenia zawodowe okazały się porażką i teraz, pod pretekstem rezygnacji z kursu, który mu się nie podoba, przesiaduje w domu, robi, co mu się żywnie podoba, krytykuje matkę, mnoży żądania. Matka nieustannie wszczyna awantury, że wraca nad ranem, wyleguje się w łóżku do południa, nie szuka pracy. Ojciec jest milczący i bezsilny. W tej sytuacji — z inicjatywy matki — zwracają się z prośbą o pomoc. W kilku odsłonach zapraszamy tego ojca, by wyszedł ze swej izolacji i stawiamy go wobec faktu, że jego bezsilne milczenie jest interpretowane przez syna jako przyzwolenie, a przecież nie może pozwolić, by jego żona (a nie po prostu matka jego syna!) była znieważana, słusznie lub nie. Wszystko to przez dłuższy czas kłębi się w umyśle tego taty, aż wreszcie: „Pewnej piątkowej nocy, kiedy nie mogłem zasnąć, poczułem się napełniony jakąś siłą i jasnością, których nigdy wcześniej nie doznałem. W mojej głowie przesuwały się, jeden za drugim, problemy i rozwiązania, niczym wagony pociągu, każdy ze swym ładunkiem; na lokomotywie widniał bardzo jasny napis: «Głowa rodziny», i to na nim skonstruowałem platformę dla uwidocznienia ważności tej roli. Dosyć, nie mogłem już dłużej bezczynnie czekać, aż problemy same się rozwiążą, nie mogłem zostawić żony w takim położeniu, to zadanie należało tylko do mnie; nie mogłem dalej przymykać oka na to, że czasami syn stawał po mojej stronie w kłótniach z matką; a w następnym przebłysku pomyślałem o zwierzętach. One również, podążając za instynktem, wybierają przewodnika stada, by utrzymał porządek. To on zdecydowanie reaguje, gdy trzeba ukrócić sprzeczki, a w odpowiednim momencie również staje w obronie. Jeszcze inne myśli kłębiły się w mojej głowie, aż wreszcie stanowczo podjąłem decyzję: jutro w południe przy stole zażądam ciszy, żeby przedstawić to, o czym myślałem w nocy.
Rzeczywiście, po skończonym obiedzie zabrałem głos mówiąc, że odtąd w tej rodzinie wiele rzeczy ulegnie zmianie. Ja wreszcie zajmę należne mi miejsce, z którego zbyt długo rezygnowałem. Moją żonę poprosiłem, aby nie mieszała ról i przestała wszystkim się zajmować, a zaczęła być tylko żoną i matką.
Syn oniemiał, słysząc, że i dla niego wiele rzeczy się zmieni; nie będę dłużej akceptował jego stylu życia i będę od niego więcej wymagał, dla jego własnego dobra, ale podkreśliłem również, że w potrzebie będzie mógł na mnie liczyć, zamiast szukać pomocy poza rodziną, jak to miał w zwyczaju.
Ku memu zdumieniu syn i żona wysłuchali mnie bez słowa, a w ich oczach dostrzegłem łzy. Poczułem się dumny z roli, w którą właśnie wchodziłem, choć wiedziałem, że nie będzie łatwo. W przyszłości wciąż miały nas czekać poważne konflikty, ale w tamtym momencie jednego byłem absolutnie pewien — stawką był mój honor, nie cofnąłbym się nawet o krok, przekonany, że rozegram «bitwę» aż do samego końca. Uważam, że wszyscy skorzystamy na zajęciu z powrotem naszych miejsc i poczujemy się wreszcie jak prawdziwa rodzina.
Po upływie kilku miesięcy nadal jestem przekonany o słuszności podjętej decyzji. Mimo wciąż istniejących ewidentnych zatargów, zauważam, że mój wybór przynosi owoce, choć wciąż pozostaje wiele do zrobienia. Cokolwiek by się nie działo, nie mam zamiaru zmniejszyć czujności, «nie ustępuję))."
Co tutaj nastąpiło? Pewnej bezsennej nocy ojciec przepracowuje swoją decyzję odrzucenia bierności, zaryzykowania osobiście, uwierzenia w siebie jako ojca. Wszystko to przydarza mu się piątkowej nocy, ale wewnętrzny proces trwa już od dawna. Wreszcie wchodzi w kontakt ze swoim pragnieniem bycia ojcem na własną rękę — to wszystko świetnie obrazują wagony pociągu „każdy ze swym ładunkiem"; teraz, obok arcyznanych problemów, ten ojciec pozwala sobie na myślenie o rozwiązaniach, czyli samodzielnych próbach, zresztą pozbawiony złudzeń: „wciąż miały nas czekać poważne konflikty". Czołowy obraz jest niezwykle trafny: „na lokomotywie widniał bardzo jasny napis: «Głowa rodziny)". Istotnie, prawdziwą głową rodziny jest para, ale ten mężczyzna samodzielnie odkrywa, że jeśli nie zaangażuje się w pierwszej osobie, żona nadal będzie zajmowała się wszystkim, zawłaszczając rodzicielską przestrzeń. „Stanowczo podjąłem decyzję" to coś na kształt (zdrowego!) wypowiedzenia wojny, której wynik wprawdzie jest nieznany, ale inaczej co to by była za wojna? Nieznany do tego stopnia, że zadziwia przede wszystkim jego samego: „Ku memu zdumieniu wysłuchali mnie"!
Ojciec ma pewność co do jednego, a mianowicie, że „stawką był mój honor". To prawda. Tutaj zaczyna się dar ojcostwa — używanie siły jest niewygodne (kto wie, ile razy ten ojciec, gdy przyszło mu zmierzyć się ze sporami w sposób, jakiego nigdy wcześniej nie praktykował, powtarzał sobie: „Może wcześniej było lepiej, kiedy pozwalałem, by żona wszystkim się zajmowała, a ja przyznawałem sobie prawo do jej cichego krytykowania, a może nawet czucia się ofiarą") , straszliwie trudna jest decyzja kochania syna/córki bardziej niż siebie samego.
Nasuwa się jednak pytanie: a gdyby to nie wystarczyło? Gdyby tamtego dnia, przy stole, nie dopuścili go do głosu? Uwadze syna tak zaciekle dręczącego rodziców nie może umknąć, że to nie był kolejny manewr matki instruującej ojca, wręcz przeciwnie. Matka nic o tym nie wiedziała, tak samo jak on; syn musiał więc poczuć, że coś się zmieniło. A gdyby nawet udał, że nic się nie stało, znowu trzasnął drzwiami, żeby nie słyszeć, byłby to tylko jeszcze jeden sygnał dla ojca, który powinien z większym zdecydowaniem bronić własnego stanowiska.
A żona? Oto potwierdzenie napisane własnoręcznie — coś w rodzaju nietypowego werdyktu, w którym nareszcie nie ma oskarżonych.
„Jeśli chodzi o mnie, zauważam, że w rodzinie sprawy nieco się poprawiły, choć jeszcze czasami nie udaje mi się milczeć; niestety to wina mojego charakteru i braku cierpliwości, chciałabym widzieć efekty natychmiast, ale ufam mężowi i jestem z niego dumna. Często myślę o tamtej «magicznej» nocy, dla mnie to był prawdziwy cud". Gdyby kobiety wiedziały, jaką siłę i chęć do zmian generują u ojca słowa „Jestem z ciebie dumna", ileż razy wypowiadałyby je na głos i w myślach!
Oto przygoda czekającą wielu ojców w okresie dorastania dzieci — wyjście ze „wspaniałej izolacji", czyli zaangażowanie się w pierwszej osobie, położenie na szali własnego honoru, jak mówi przytoczone przez nas świadectwo, decyzja o kochaniu syna/córki bardziej niż siebie samego (i własnej wygody). To oznacza również pracę nad nową solidarnością pary małżeńskiej. Zbadaliśmy także inne interakcje ojcowskie, wyrastające z braku szacunku dla dorastającego nastolatka.
Twoja ocena:
Średnia ocen:
5
Liczba głosów:
12
Logowanie
Niektórzy to mają zawsze...
Małe - mniejsze -...
21.05.2012 14:43
1
5
Małe - mniejsze -...
20.05.2012 23:06
1
4.7
Kosaciec
Wiosna
19.05.2012 21:53
3
4.7
... schodząc z...
Bliżej nieba ...
17.05.2012 23:17
3
4.69
***
Galeryjka wiosenna
18.05.2012 09:55
4.63
... zasypiając pod...
Bliżej nieba ...
17.05.2012 23:14
4.58






