Brońmy normalności

Don Bosco Tomasz P. Terlikowski / "Don Bosco" / slo

Jemu wolno, bo on jest postępowy, a my katolicy nie mamy w sobie dość odwagi, by złożyć doniesienie do prokuratury. I jeszcze tłumaczymy to miłosierdziem.
(fot. Brandon Milner / flickr.comZ)

ZOBACZ TAKŻE

Trzeba oswoić się ze świadomością, że czas tolerancji dla katolików dobiega – także w Polsce – końca. Środowiska liberalno-laickie chcą nas wypchnąć z przestrzeni debaty publicznej, ośmieszyć, a na koniec wyprowadzić do getta. I jeśli już teraz nie zaczniemy walczyć o normalność, to za kilka, może kilkanaście lat, będzie za późno.

 

Przesadzam? Otóż nie. Od kilkunastu miesięcy jestem bombardowany kolejnymi pozwami sądowymi. A to dwójka homoseksualistów (ops, przepraszam, homoseksualista i biseksualistka) poczuła się osobiście dotknięta porównaniem (bynajmniej nie prostym) zoofilii i homoseksualizmu. I od razu bach – proces. Wcześniej urażeni porównaniem do prawników z III Rzeszy okazali się adwokaci, którzy z obrony aborcjonistów uczynili swój znak rozpoznawczy. Równocześnie grupa lewaków na portalu Facebook postanowiła założyć sobie „żartobliwą” grupę pod nazwą „Odebrać dzieci redaktorowi Terlikowskiemu i przekazać je parze homoseksualnej”. Prof. Magdalena Środa zaś za każdym razem, gdy ktoś zaprasza ją na spotkanie czy debatę, w których mam brać udział, odpowiada, że z pewnymi ludźmi elita nie rozmawia.

 

Te rzeczy, choć – oczywiście nie mają ze sobą bezpośredniego związku – układają się w spójny ciąg. Chodzi o to, by dać jasny sygnał, że ludzie o spójnych, katolickich poglądach powinni zostać wykluczeni z debaty. Na razie nie da się tego zrobić, bo jednak większość Polaków myśli jak katolicy (nawet jeśli ma problemy z realizacją katolicyzmu w życiu osobistym), a nie jak Środa. Ale to tylko kwestia czasu. Najpierw wypchnie się katolików z mediów (choćby nękając redakcje pozwami sądowymi, tak by zrezygnowały one z prezentowania pewnych poglądów), później przestanie się z nimi spotykać. A później przyjdzie czas na odmawianie im pewnych praw.

 

Z polskiej perspektywy może się wydawać, że przesadzam. Ale przypominam, że w Wielkiej Brytanii już nie przyznaje się dzieci do adopcji czy na wychowanie rodzinom, które przyznają, ze wyznają biblijne stanowisko w sprawie oceny homoseksualizmu. A powodem jest obawa przed przekazaniem „homofobicznych” opinii dzieciom. Dziennikarze przedstawiający nauczanie Kościoła są skazywani w procesach w Holandii za „mowę nienawiści”.

 

Obrona dobrego imienia homo-lobbystów nie oznacza jednak, że chroni się również katolików. Nas, a także na przykład Jezusa Chrystusa, można obrażać bezkarnie. Jaś Kapela bez większej żenady określa katolików mianem „katolicofilów” i „jezusoholików”, a także oskarża księży o pedofilię. I co? I nic! Jemu wolno, bo on jest postępowy, a my katolicy nie mamy w sobie dość odwagi, by złożyć doniesienie do prokuratury. I jeszcze tłumaczymy to miłosierdziem.

 

A efekt tych zaniedbań będzie taki, jak przedstawia go w „Dzienniku zarazy” Michael O’Brien. Jeśli w końcu się nie zmobilizujemy, to postulat by odbierać dzieci katolikom przestanie być niesmacznym żartem, a stanie się rzeczywistością. Oczywiście nikt nie będzie mówił, że dzieci odbierane są z powodu religii czy światopoglądu. Powody będą inne. „Ograniczenie możliwości odkrywania tożsamości seksualnej”; „ograniczenie swobody wyboru”, „mowa nienawiści”, „narzucanie systemu religijnego”, „kwestionowanie odkryć nauk szczegółowych” albo jeszcze coś innego. A jako że zmiany następują coraz szybciej, to kto wie, czy nie stanie się to już za naszego życia.

 

Aby temu przeciwdziałać trzeba wreszcie przestać milczeć. Kiedy obraża się Kościół, katolików, niszczy rodzinę czy ośmiesza nauczanie Biblii – nasz głos musi być słyszany. Nie wystarczy pobolewać w domu. Trzeba organizować marsze, wysyłać pozwy do sądów, przeszkadzać w normalnym funkcjonowaniu instytucjom, które opowiadają się przeciwko nam. Trzeba wreszcie otwarcie mówić, co myślimy, nawet jeśli mają nas za to skazywać. I nie chodzi tylko o to (choć to oczywiście jest najważniejsze), by przyznać się do Chrystusa i Jego nauczania przed ludźmi, ale również o to, by nasze dzieci mogły żyć w normalnym kraju, na normalnych zasadach. By nie prześladowano ich za to, że uznają, że homoseksualizm nie jest normą, a aborcja to zwyczajne morderstwo.

 

Od naszych dzisiejszych decyzji, od odwagi lub jej braku zależy to, jak będzie wyglądał świat za lat dwadzieścia. Lewicy można zarzucić brak rozumu, ale nie brak odwagi. I dlatego to oni wciąż wygrywają. A największymi przegranymi będą nasze dzieci. O nie zawalczmy, dopóki nie jest za późno.

 

Czytaj dalej...

Twoja ocena:

Średnia ocen:

4.04

Liczba głosów:

46

Komentarze użytkowników (63)

Dodaj komentarz
2011-07-22 10:09:13 | Cytuj | Zgłoś
naczelnyantykolejarzRP
Panie Tomaszu!
Jestem po Pańskiej stronie!
Arystoteles ze Stagiry napisał już 2500 lat temu "Państwo, gdzie dwie nierządnice przegłosują filozofa, musi upaść".
Oddaliśmy władzę w Polsce i Europie w ręce krzykliwych nierządnic i zbieramy tego owoce...
2011-07-15 05:11:25 | Cytuj | Zgłoś
~iks
Jako katolicy mamy kochać bliźniego swego, jak siebie samego. Nie tolerować, a właśnie kochać !
Jako osoba kochająca bliźniego zrobię wszystko aby nie dopuścić do samobójczego skoku jakiegoś nieszczęśnika z 10-ego piętra. Natomiast jako osoba tolerancyjna, po pierwsze będę się zastanawiał czy odwodzenie go od tego już nie narusza jego niezależnej, indywidualnej decyzji, jeśli uznam, że nie – to owszem porozmawiam sobie z nim, a następnie uszanuję jego decyzję i jak che niech skacze (proszę zwrócić uwagę: ja dialogowałem) – trudno się mówi. A jak ten nieszczęśnik zanim skoczy, to jeszcze innych namawia do tego przemarszami zwolenników skakania z 10-tego piętra, to jak na człowieka tolerancyjnego przystało, będę długo się zastanawiał nad pobudkami które ich do tego skłaniają i być może do nich przyłączę a nawet dojdę do wniosku, że takie skakanie, to w gruncie rzeczy fajna rzecz. Bo w stadzie szaleńców nie ma racji – jest chęć. Nie ma dialogu jest akceptacja, bądź jej brak. I nie ma miłości bliźniego, ani miłości siebie - jest tylko przyjemność z samego faktu bycia szalonym.   
2011-07-14 20:39:47 | Cytuj | Zgłoś
~Nisa
@Alu. Czyli pobożnych coraz mniej.. nawet w Polsce? Ci co się ostali dadzą radę, z pomocą Bożą na pewno. 
Węgrzy mają o wiele mniejszy potencjał katolików niż Polacy, jedynie ponad połowa społeczeństwa jest katolicka, a jednak od Węgrów Polacy dziś mogą się wiele uczyć.
za: http://www.radiomaryja.pl/artykuly.php?id=112880
2011-07-14 18:52:45 | Cytuj | Zgłoś
~Alu
Ta sama bronia, czyli rozancem, w latach 50-dziesiatych ubieglego stulecia, jeszcze wtedy pobozni Austryjacy przegonili ze swojego kraju Sowietow. Dzisiaj niestety pogon za pieniadzem, odbiera im rozum. Nie ma dnia, by ktos na kims nie popelnil morderstwa. Powody sa rozne, czesto bardzo blahe. Wlasnie takie owoce przynosi czlowiek gdy sie wpycha w miejsce Pana Boga.
2011-07-14 17:08:04 | Cytuj | Zgłoś
~leszek
leszku, nie ma w tobie szacunku do bliźniego, tylko sama pogarda i nienawiść. W swojej pysze i bucie wydaje ci sie, że stawiasz się w roli Boga, ferwującego wyroki i sądy o innych. Z katolicyzmem nie masz nic wspolnego, za dużo w tobie pogardy dla drugiego człowieka. Pycha szanowny anonimowy leszku pochodzi od złego ducha.

Dobrze, że praktykuje katolicyzm. Boję się, że gdyby tego nie robił, polałaby się krew.


Leszek źle pojmuje katolicym i wypacza katolicyzm. wystarczy poczytać, w jaki arogancki i wulgarny sposób odzywa się do internautów.

~Magdo, takie gołosłowne stwierdzenia może rzucać każdy o każdym. Równie dobrze ktoś mógłby tak napisać ~Magdo o Tobie. Jak się komuś coś takiego zarzuca to wypadałoby podać jakieś przykłady uzasadniające takie diagnozy. Oczekuję więc że podasz konkretne przykłady mojego rzekomego aroganckiego i wulgarnego odzywania się do internautów.
Zobacz wszystkie komentarze na forum

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?