Gdy świat pozorów traci swą doskonałość

PZU partner serwisu    / Wunibald Müller/ slo

To, co nas naprawdę prowadzi i podtrzymuje, to więzy łączące nas z innymi ludźmi
(fot. Always Bë Cool / flickr.com)

ZOBACZ TAKŻE

Badania amerykańskie wskazują, że depresja występuje dziś dziesięciokrotnie częściej, niż przed drugą wojną światową. Ta szeroko rozpowszechniona w ostatnich pięćdziesięciu latach, rzec można, epidemia depresji idzie w parze z utratą wartości duchowych i norm zachowań psychologicznych człowieka. Depresja może bowiem rozwijać się wtedy, gdy wartości, które nas do tej pory prowadziły i podtrzymywały, które przedstawiały dla nas sens, przestały być naszą duchową podporą.

 

Jurg Wunderli mówi o tym tak: "Gdzie zaczyna słabnąć zakorzenienie osoby w strukturach społecznych (myślę tu o rodzinie wielopokoleniowej, społecznościach kościelnych itd.), gdy coraz bardziej rozwija się indywidualizm, gdzie zamiast „ się" pojawia się „ja", człowiek coraz bardziej staje się niepewny i podatny na zranienia. Nie posiada on niczego na zewnątrz, czego mógłby się w potrzebie uchwycić, z czego mógłby czerpać, czym się kierować, ponieważ korzenie tradycji przestały być tym, co go podtrzymuje. Jeśli do tego jeszcze człowiek zaczyna tracić odniesienie do sfery duchowej, religijnej (proces ten może toczyć się przez kilka pokoleń), wpada w pustkę. Wyzwolenie z tradycji i konwencji prowadzi do nowych trudności. Stajemy się wprawdzie bardziej indywidualni, lecz ten krok naprzód w rozwoju ludzkości ma swoją cenę. Ceną tą są neurozy w postaci coraz częściej występujących zaburzeń osobowości o charakterze narcystycznym i depresyjnym.

 

W obecnych czasach, które są epoką zalewu bodźców, epoką tysiąca możliwości miłego spędzenia czasu i „rozerwania się", epoką, w której wszystkie nasze życzenia, potrzeby i chęci wydają się możliwe do zaspokojenia, te wartości, które nas naprawdę podtrzymują i prowadzą, zdają się coraz bardziej zanikać. Rollo May (1991, 114) pisze: "Ludzie mają dochody idące niekiedy w miliony, lecz to przynosi im mało zadowolenia. Mają wszystko, co im obiecuje telewizja-podróże, samochody, piękne kobiety, ale poczucie bycia szczęśliwym jest coraz bardziej wątle. Dotyczy to często znanych osób: i one widzą, że to wszystko pogłębia jeszcze bardziej pustkę ich życia."

 

Przede wszystkim, uważa May, osoby te są nieskończenie samotne. Ma się wrażenie, że jedynym uczuciem, jakie posiadają, jest łagodna, stale napierająca depresja, uczucie oddalenia się od radości życia, chociaż - brzmi to paradoksalnie - wszystko w tym życiu posiadają.


Człowiek, który nie da się nabrać na pozory, łatwo dostrzeże fakt, iż za tym hałasem, nadmiarem, ożywieniem i świecidełkami, które nas otaczają, przyczajona jest wszędzie depresja. Rozwija się ona niczym nowotwór pod ową na zewnątrz atrakcyjną i błyszczącą powierzchnią pozorów.

 

Ten rzekomo doskonały świat pozorów ma coraz więcej rys i pęknięć, przez które przedostaje się na zewnątrz ciemność i przeraźliwa czerń depresji (por. May, 113). Ci, którzy nie mają już siły brać udziału w tej grze, ci, którzy tę grę pojęli, ci, którzy są psychicznie nieodporni i nie potrafią się skutecznie bronić, ci, których twarze zdradzają depresję, wszyscy oni czują ciężar i beznadzieję. Oni już wiedzą, już doświadczyli, że z depresją nie poradzą sobie przy pomocy pieniędzy, narkotyków, seksu. Mogliby powiedzieć za Faustem:


Jeśli z dusznego wyjść zamętu Ów dzwonów głos pozwolił mi, Jeżeli to radosne święto Wskrzesiło pamięć dawnych dni; To niechaj będzie moc przeklęta, Której nas trzyma tu przynęta
I która swymi widziadłami W głąb czarnej nas pieczary mami! Przeklęty niechaj będzie wprzódy Próżności samochwalczy blask! Przeklęte niechaj będą złudy, Których olśniewa urok nas! Przeklęty - tryumfalny łuk Rozgłosu, który nam się marzy! Przeklęte szczęście, którym darzy Obecność żony, dzieci, sług! Przeklęty Mamon, gdy dla zysku Porywać każe się na czyn I kiedy miękkie legowisko Podściela mym rozkoszom czczym!
Przeklinam wino pite z czar!
Przeklinam też miłości czar!
Przeklęta wiara i gorliwość,
Przeklęta głównie zaś cierpliwość.
(J. W Goethe, Faust, tłum. Artur Sandauer, WL Kraków 1987)

 

Nie chcemy przez to powiedzieć, że bogactwo, przyjemności, relaks, rozrywka są mało warte. Mogą one stanowić same w sobie pozytywną wartość. Zaczyna ona być wątpliwa, gdy człowiek używa ich do tego, aby oddalić, ukryć, stłumić nieprzyjemne i trudne doświadczenia będące częścią jego życia. Wówczas utrudniają potrzebną mu konfrontację z tym, co trudne i ciemne w życiu, i przyczyniają się do tego, że ważny proces naszego dojrzewania nie nastąpi.

 

1 2  
Czytaj dalej...

Twoja ocena:

Średnia ocen:

4

Liczba głosów:

4

Komentarze użytkowników (0)

Dodaj komentarz

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?