Beduini - ludzie pustyni

Jan Gać / slo

Kim właściwie jest ten lud, tak odporny wobec współczesności?
(fot. Victor Frankowski / flickr.com)

ZOBACZ TAKŻE

Podróżując przez Synaj i Jordanię, przez obrzeża Negewu wokół Beer Szeby, a nawet przez Pustynię Judzką w sąsiedztwie samej Jerozolimy spotkać można obozowiska odwiecznych mieszkańców pustyni – Beduinów.

 

W drodze z Jerycha do Jerozolimy, wspinając się szeroką i wygodną szosą, częściowo o ruchu jednokierunkowym jak na autostradzie, widzi się w wielu miejscach na pustyni zgrupowanie nędznych bud skleconych z byle czego. Te prowizoryczne pomieszczenia prawie wyparły już namioty kryte czarnymi płachtami z sierści kóz, namioty, które do niedawna dominowały w tym krajobrazie. Tu i tam widać w pobliżu obejść beczkowóz, niekiedy traktor, częściej zdezelowany samochód. Po zachodzie słońca w szparach blachy i prześwitach namiotowych płacht można dostrzec niebieskie światło ekranów telewizyjnych, a może i monitorów komputerowych, chociaż trudno wypatrzeć w sąsiedztwie trakcję elektryczną. Smukłe, wysokie kobiety w czarnych tunikach do ziemi, obwieszone biżuterią, krzątają się wokół dobytku. Stada kóz i owiec przepędzono już na pustynię. Tak wygląda typowe obozowisko Beduinów.

 

Tajemniczy lud


Kim właściwie jest ten lud, tak odporny wobec współczesności, który pomimo gwałtownych przemian na świecie, próbuje zachować nie tylko własną tożsamość, ale i zapewnić sobie egzystencję opartą na pustynnym pasterstwie z metodami sprzed tysiącleci? Dziewiętnastowieczni podróżnicy dopatrywali się w postawie ich szejków, w sposobie życia tych ludzi, w ich tradycjach, organizacji plemiennej, a nawet w ubiorze podobieństwa do biblijnych patriarchów. Kreśląc sylwetkę Beduina, chcieli w niej ujrzeć postać Abrahama. Jordański przewodnik próbował mnie przekonać, że Beduinem może być każdy, kto podejmuje ów specyficzny tryb życia na pustyni, zajmując się jedynie hodowlą owiec, kóz i wielbłądów. Może nim być nawet mieszkaniec miasta. Zapewne w kontekście podobnego rozumowania nazwę “Beduin” pisze się w niektórych opracowaniach małą literą. Wydaje się, że takie widzenie zagadnienia spłyca problem pochodzenia tego tajemniczego ludu.


Beduini to prastary lud pustyń Bliskiego Wschodu, lud wędrowny, przemieszczający się z miejsca na miejsce w poszukiwaniu pastwisk dla swych stad owiec i kóz. To przede wszystkim hodowcy wielbłądów. Lud wyróżniający się różnorodnością plemienną, opierający organizację własnego plemienia na prostym, logicznym i zwartym prawie naturalnym. Na czele niewielkiej wspólnoty plemiennej, której podstawę stanowią rodziny łączone w rody, a te w plemiona, stoi szejk. To jest człowiek wyróżniający się doświadczeniem wypływającym z wieku i mądrością, otoczony szacunkiem. W rozsądzaniu spraw i sporów ma do pomocy kadiego oraz radę starszych.


Żyjąc na pustyni, w ekstremalnie trudnych warunkach klimatycznych, Beduini wypracowali w sobie postawę prawości, solidarności i gościnności nawet wobec obcych, którzy znaleźli się w potrzebie. Ten wytrzymały na trudy, bitny i odważny lud zawsze czuł się wolny, pomimo zmieniających się potęg i władców na Bliskim Wschodzie. Owszem, Beduini wchodzili w układy z panującymi i jako najemnicy potrafili wystawiać do walki nawet tysiąc jeźdźców na wielbłądach. Pomimo tych zalet nie próbowali się zjednoczyć w większy organizm państwowy. Nie mieli podobnej potrzeby. Za jedyny wyjątek można potraktować państwo Nabatejczyków ze stolicą w Petrze, funkcjonujące przez trzy stulecia, jeśli naturalnie Nabatejczyków uznamy za Beduinów, na co nie wszyscy badacze się godzą. Ten bardzo pierwotny lud, antropologicznie różny od Arabów, przyjął od nich islam i język arabski, chociaż w ich wierzeniach przetrwały pewne elementy starodawnych religii, a w języku elementy dialektu czy wręcz odrębnej mowy.

 

Wielbłądy


To Nabatejczycy udomowili wielbłądy przed blisko pięcioma tysiącami lat. Właśnie te udomowione zwierzęta pozwoliły im zapanować nad pustynią. Zapewniały im wszystko, co konieczne do przetrwania w trudnych warunkach pustynnych: jako pożywienie mleko i mięso, opał z suszonych odchodów, sierść na ubrania, skóry do wytwarzania namiotów, kości na narzędzia, używane obecnie do wyrobu charakterystycznie zdobionej biżuterii dla turystów. To dzięki wielbłądom ludzie potrafili pokonywać ogromne przestrzenie pustyń. Tylko to zwierzę o podwójnych powiekach mogło poradzić sobie z pyłem burz piaskowych. Zapasy tłuszczu w garbie wielbłądów umożliwiły im bez wody nieść na swym grzbiecie ludzi i towary setki kilometrów. Pozwoliło to na bezkresnych pustyniach wytyczyć szlaki handlowe dla karawan. A kiedy wynaleziono siodło i strzemiona, wielbłąd stał się też zwierzęciem bojowym, bo walczący mieczem jeździec mógł zadawać silniejsze ciosy, unosząc się w strzemionach do postawy niemal stojącej.

 

W beduińskim namiocie


Po zachodzie słońca zaproszono mnie do beduińskiego namiotu wzniesionego z ośmiu pali wbitych w ziemię na obrysie prostokąta. Na palach rozciągnięto czarne płótno utkane z koziej sierści. W ciągu dnia zarzuca się na wierzch końce tego płótna tak, by dawały cień i pozwalały na przepływ powietrza. Na noc spuszcza się je do ziemi dla ochrony przed chłodem. To właśnie długie, pogrążone w ciszy, muskające chłodnym podmuchem wieczory pozwalają gromadzić się mężczyznom wokół ogniska i raczyć mocno przesłodzoną gorącą herbatą z dodatkiem pustynnych ziół. Jest to czas na snucie opowieści. Pamięć ludzi pustyni jest zdumiewająco pojemna. Tak właśnie wyobrażam sobie powstawanie tradycji mówionej u ludów Wschodu. Ludzie pustyni potrafią wymienić imiona swych przodków do kilkunastu pokoleń wstecz. Pamiętają ważniejsze wydarzenia z odległej przeszłości.

 

Delektują się nimi. Ich pamięć to niczym zapisana taśma dyktafonu. Podobnej pamięci współczesny człowiek nie posiada. Osaczony lawiną informacji zwykle nie pamięta, co pisano przed tygodniem w gazetach. Gorzej, przyjmuje bezkrytycznie starannie wyselekcjonowane informacje, wcale nie najważniejsze dla oglądu świata, traktując je jako prawdę ostateczną. I pozwala sobą manipulować. Pustynia stwarza niepowtarzalną okazję odizolowania się od wszystkich tych zniewoleń agresywnej współczesności. Choćby na moment…

 

Jan Gać – historyk, fotografik, podróżnik, przewodnik grup pielgrzymkowych i turystycznych; autor książek i artykułów historycznych, religijnych i podróżniczych.

 

Czytaj dalej...

Twoja ocena:

Średnia ocen:

5

Liczba głosów:

2

Komentarze użytkowników (0)

Sortuj według najnowszych

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?