W czeluści ziemi - Grand Canyon

Jan Gać / slo
Grand Canyon (fot. Krzysztof Głowacki) Nie ma na świecie...
Grand Canyon (fot. Krzysztof Głowacki) Cóż to jest...
Grand Canyon (fot. Krzysztof Głowacki) Bóg jest zbyt...
Grand Canyon (fot. Krzysztof Głowacki) Chciałoby się tu...
Grand Canyon (fot. Krzysztof Głowacki) Doznanie piękna i...
Grand Canyon (fot. Krzysztof Głowacki) Ten...
Grand Canyon (fot. Krzysztof Głowacki) Po drodze często...
Grand Canyon (fot. Krzysztof Głowacki) Bóg przemawia do...

ZOBACZ TAKŻE

Biorąca początek w Górach Skalistych rzeka Kolorado w drodze do Pacyfiku przebija się na odcinku kilkuset kilometrów przez szereg płaskowyżów, tworząc głębokie wąwozy o niewyobrażalnej urodzie. Jednym z nich jest Wielki Kanion w Arizonie, najbardziej spektakularny i majestatyczny, którego widok porywa człowieka w świat transcendencji.

 

A zatem w drogę! Aby dotrzeć na noc do Phantom Ranch - Rancza Upiorów na dnie Wielkiego Kanionu rzeki Kolorado, należy wyruszyć w drogę o świcie, także dlatego, by uniknąć skwaru palącego słońca. Spośród kilku szlaków wybrałem Bright Angel Trail, szlak Jasnego Anioła, który z turystycznej wioski Grand Canyon wiedzie prosto w głąb ziemi. Nie dociekałem, skąd taka ujmująca nazwa, niemniej już niebawem miałem się przekonać, że dokonałem błędnego wyboru, bowiem szlak ten nadaje się raczej na powrót, a nie na schodzenie. Ale nie było już czasu na wycofanie się. Musiałem podążać do celu. Wyposażony w zapas wody rozpocząłem całodzienną wędrówkę do żelaznego mostu przerzuconego nad rwącymi wodami Kolorado. Miałem wrażenie, jakbym zagłębiał się w czeluści ziemi. To, co przed chwilą było pod moimi stopami, ów nieopisanie zróżnicowany zespół ostańców, usypisk, skalnych iglic i maczug - nie wiedzieć kiedy - nagle znalazło się ponad moją głową, wznosząc się coraz wyżej i wyżej, w miarę zbliżania się do rzeki. To tak, jakby ktoś wstępował w góry ze szczytów do ich podnóża. Zupełne odwrócenie perspektywy. Po drodze często przystawałem, aby napawać wzrok zmieniającymi się krajobrazami.

 

Piękno


Cóż to jest Piękno? Jakże łatwo je dostrzec, a jak trudno je zdefiniować. Różne można by przytaczać dlań określenia. To, czego człowiek doświadcza w tej największej na globie ranie zadanej przez bieg rzeki skorupie ziemskiej, może być jedną z definicji tego doznania: zachwyt, zauroczenie, oniemienie na widok potęgi przyrody, jej różnorodności i kolorów. Ten trwający w bezruchu nieprawdopodobnie zróżnicowany krajobraz poddany jest nieustannym procesom przeobrażeń. A dzieje się tak na skutek światła. Wielki Kanion nigdy nie jest taki sam, choć ciągle jest ten sam. Odsłonięte przez rzekę do głębokości dwóch kilometrów warstwy płaskowyżu Kaibab, zbudowane z różnych formacji geologicznych, a więc same w sobie posiadające całą paletę barw, podlegają prawu zmienności. Słońce i układ chmur, pory dnia i pory roku są czynnikami pozwalającymi na ciągłą inność w tej stałości. W każdej chwili ten sam przecież krajobraz objawia się inaczej. Bezustannie przenikają się wszystkie odmiany czerwieni, różów, brązów, błękitów, złota. Nie ma na świecie barw, które by nie występowały w formacjach Wielkiego Kanionu. Ten nieprawdopodobny spektakl nie pozwala ruszyć się z miejsca. Chciałoby się tu trwać jak najdłużej, podziwiać, kontemplując widoki, medytować... Człowiek staje się cząstką tego spektaklu piękna, głównym punktem odniesienia, gdyż tylko on jeden - istota rozumna i refleksyjna, zdolna do przeżyć estetycznych - potrafi docenić ten ogromny dar, jakim jest przyroda z całym jej bogactwem.

 

Ulotność czasu


Zauroczeniu pięknem natury towarzyszy doznanie przemijalności. Oto przecież patrzymy własnymi oczyma na proces formowania się skorupy ziemskiej, proces nigdy nie zakończony, trwający i za naszych dni. Cóż znaczą dzieje naszych cywilizacji w perspektywie tej naturalnej odkrywki, której powstanie mierzy się setkami milionów lat! Jakże ulotne i przemijające jest wszystko to, co zdołaliśmy zbudować na tej ziemi za cenę tak ogromnego wysiłku! W Indian Garden, w miejscu, gdzie w połowie szlaku bije małe źródełko, odnalazłem okruchy jakiejś indiańskiej zabudowy: mizerne, ulepione z naturalnego, nieobrobionego kamienia obejście. Oto symbol ograniczonych możliwości człowieka. Być może ci ludzie, kimkolwiek byli, zamieszkujący przed wiekami tę przecudną dolinę, mogli trwać w przeświadczeniu, że bytują w wysokich górach, nie widząc potrzeby wspinania się na ich szczyty, ponad którymi istnieje przecież płaski jak stół płaskowyż, o którego istnieniu może i nic nie wiedzieli...

 

Sacrum


Św. Paweł pisał do mieszkańców Rzymu, iż od stworzenia świata niewidzialne Jego [Boga] przymioty - wiekuista Jego potęga oraz bóstwo - stają się widzialne dla umysłu przez Jego dzieła (Rz 1, 20). Apostoł Narodów chciał przez to powiedzieć, iż otaczający nas świat, będący dziełem Bożej myśli, woli i przyzwolenia, sam przez się kieruje naszą intuicję ku Stwórcy. Przyroda jest jedną z form objawiania się Boga. Przemawia On do człowieka również przez jej dzieła. Bóg jest zbyt nieogarniony, by mógł objawić się tylko w słowie Biblii. Cała przyroda aż krzyczy o Jego obecności. Wszczepieni jesteśmy w teosferę, w przestrzeń bezpośredniego oddziaływania Boga na człowieka. Należy jednak wyostrzyć wzrok i usposobić słuch na mowę przyrody, należy poddać się jej ciszy i urodzie. Trzeba po prostu nauczyć się dostrzegać piękno, co nie jest takie łatwe w epoce coraz głębszego odrywania się człowieka od swego naturalnego środowiska.


Po nocy spędzonej w głębokościach ziemi do cywilizacji wracałem szlakiem trudniejszym, South Kaibab Trail. I wtedy okazało się, jak bardzo brakło mi roztropności i rozeznania. Na całej swej długości szlak ten jest wystawiony na palące słońce. Po drodze nie ma ani kropli wody, dokucza rozpalona pustynia, a stromizny, miejscami zawieszone nad przepaściami, każą ćwiczyć się w cnocie wytrwałości i odwagi. Rozpalona do czerwoności tarcza słońca dotykała już linii sosnowego lasu, gdy wychynąłem z czeluści ziemi w sam środek hałaśliwej rzeczywistości. Doznanie piękna i wszechogarniającej ciszy mogło wydać się miłym snem. Na szczęście było rzeczywistością.

 

Jan Gać - historyk, fotografik, podróżnik, przewodnik grup pielgrzymkowych i turystycznych; autor książek i artykułów historycznych, religijnych i podróżniczych.

 

 

Czytaj dalej...

Twoja ocena:

Średnia ocen:

5

Liczba głosów:

8

Komentarze użytkowników (1)

Sortuj według najnowszych

Zgłoś do moderacji

~5 16:37:44 | 2012-05-02
niesamowite....piękne fotki. 

Oceń odpowiedz

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?