Kwadratura krzyża
Istnieją cztery pola konfliktów: nauczanie religii w szkole, kwestie majątkowe, symbolika religijna i realny, choć nieformalny, wpływ Kościoła na stanowione prawo.
Nieudolna próba przeniesienia krzyża spod Pałacu Prezydenckiego do kościoła św. Anny w Warszawie sprowokowała środowiska niechętne Kościołowi do kontrakcji. Mieliśmy już „wiec w obronie świeckości państwa” i pomysły SLD. Wróciliśmy więc w ten sposób do problemu, który w teorii wydawał się rozstrzygnięty.
Czego symbolem jest krzyż
Spór o krzyż na Krakowskim Przedmieściu w Warszawie nie jest sporem ludzi wierzących z niewierzącymi. Owszem, „obrońcy krzyża” tak to próbują przedstawić, i apel szefa SLD, który w reakcji na tę sprawę zgłasza postulat rzeczywistego rozdzielenia Kościoła od państwa, jest im paradoksalnie na rękę. Teraz ks. Czesław Bartnik może z satysfakcją powtórzyć zdania sprzed próby przeniesienia krzyża, a mianowicie: „Teza, że krzyż nie może stać na Krakowskim Przedmieściu, gdyż Pałac Prezydencki jest miejscem publicznym, państwowym i świeckim, powinna być odwołana. Prezydent ma autonomię wobec instytucji Kościoła, ale nie może nie podlegać Bogu, jest to bowiem czysty ateizm” („Nasz Dziennik”, 31.07. – 1.08.2010). Brzmi to tak, jakby – w oczach ks. Bartnika – prezydentem został w Polsce źle reagujący na symbol chrześcijaństwa ateista, a rozróżnianie budynków administracji państwowej od miejsc kultu miało być zasłoną dymną dla walki z katolicyzmem; z drugiej zaś strony, jakby – w oczach Grzegorza Napieralskiego – katolicy postawili krzyż przed Pałacem Prezydenckim, żeby dać do zrozumienia ateistom, że w ośrodku władzy nie mają czego szukać.
Tymczasem główna linia konfliktu przebiega w środowisku katolików. Zdeklarowanym katolikiem jest nowy prezydent Rzeczypospolitej i wielu jego wyborców; także harcerze, którzy przyszli 3 sierpnia z procesją, żeby krzyż zabrać, należeli do ZHR, czyli organizacji harcerskiej akcentującej rolę chrześcijaństwa w wychowaniu młodzieży, a i księży, którzy szli na czele procesji, należy, jak sądzę, zaliczać do ludzi wierzących.
W istocie bowiem krzyż przed Pałacem Prezydenckim, choć został postawiony dla upamiętnienia wszystkich ofiar katastrofy pod Smoleńskiem, od pewnego momentu zaczął skupiać wokół siebie ludzi opłakujących tylko niektóre z nich. Z pozoru identyczny, jak krzyże znajdujące się w naszych domach i naszych świątyniach, stał się symbolem nie Zbawienia, lecz: niezgody na wynik demokratycznych wyborów, niechęci do Platformy Obywatelskiej i pewności, że katastrofa pod Smoleńskiem była efektem zamachu.
Wsparcie, jakie ludzie spod krzyża otrzymali ze strony polityków, wydaje się odsłaniać czytelną kalkulację: dopóki wokół krzyża przed Pałacem będą stać ludzie, wznoszący okrzyki typu „Wyłaź Bronku, ty zbrodniarzu!”, władza nowego prezydenta będzie w sposób pozaprawny, lecz skuteczny, umniejszona. Dlatego właśnie taki lub inny rozdział Kościoła od państwa nie ma z tą sprawą wiele wspólnego.
Państwo wierzących i niewierzących
Ks. Bartnik we wspomnianym artykule powołuje się na soborową konstytucję „Gaudium et spes”, cytując z niej – dla uzasadnienia, że „ani prezydent, ani państwo, nie mogą być bez Boga, choć Bruksela, »nowa Moskwa«, każe inaczej” – następujący fragment: „Jeżeli jednak przez słowa »autonomia rzeczy doczesnych« rozumie się to, że rzeczy stworzone nie zależą od Boga i że człowiek może z nich korzystać bez odniesienia do Stwórcy (...) to fałszywe są tego rodzaju stwierdzenia. Stworzenie bowiem bez Stwórcy ginie” (KDK, nr 36). Dobrze jest sprawdzać źródła cytowanych w „Naszym Dzienniku” tekstów, gdyż bywają przeinaczane. W opuszczonym fragmencie znajduje się mianowicie znamienne wtrącenie: „to każdy wyznający Boga wyczuwa, jak fałszywe są tego rodzaju stwierdzenia”. Zdanie z dokumentu soborowego zostało przykrojone tak, żeby wewnętrzne doświadczenie człowieka wierzącego zaczęło się zdawać obowiązującą wszystkich, wierzących i niewierzących, obiektywną oczywistością.
Tymczasem „Gaudium et spes” subtelnie podkreśla różnicę między treścią Objawienia, a znacznie węższym obszarem przekonań, na którym mogą się spotkać chrześcijanie i ludzie niewierzący. „Boleje więc Kościół nad dyskryminacją wierzących i niewierzących, którą niesprawiedliwie wprowadzają niektórzy kierownicy państw, nie uznający zasadniczych praw osoby ludzkiej” (KDK, nr 21 – podkr. moje, JS). Wbrew poglądom środowiska czytującego „Nasz Dziennik”, problemem jest nie tylko dyskryminacja wierzących, ale i dyskryminacja niewierzących; niezależnie od tego, kto przeważa, we wspólnej przestrzeni politycznej trzeba znaleźć miejsce również dla wrażliwości drugiej strony.
Zwłaszcza – dodajmy – dziś, tyle lat po komunistycznych prześladowaniach polskich chrześcijan, które zostawiły w naszej wspólnocie głębokie, odzywające się przy okazji takich dyskusji blizny. Na początku lat 90. naturalnym – co nie oznacza, że zawsze usprawiedliwionym – odruchem było podkreślanie obecności w życiu publicznym katolicyzmu, tak długo poniewieranego przez oficjalną ateizację. Czuło się, że „teraz już wolno” i nie dostrzegało się, że dla niewierzących lub wierzących inaczej współobywateli (często tak samo jak my albo i bardziej zaangażowanych w działalność antykomunistyczną) to zdanie może oznaczać raczej: „teraz trzeba tak”. Zdawało mi się wówczas, że katolickie symbole i obrzędy mogą oni przyjmować życzliwie jako znaki nawiązania do tradycji, w Polsce od dawna z Kościołem związanej, ponieważ w gruncie rzeczy nie idą za tym żadne formy przymusu. Bo przecież, że zacytuję konstytucję „Gaudium et spes”, „człowiek (...) może zwracać się do dobra tylko w sposób wolny” (KDK, nr 16).
Zaczęło się dziać jednak inaczej. Nie w teorii, w której państwo i Kościół uzgodniły zasadę wzajemnej autonomii i współdziałania, lecz w praktyce.
Między autonomią a dyskryminacją
Konstytucja RP z 1997 r. określa w preambule, że obywatelami Rzeczypospolitej są „zarówno wierzący w Boga, będącego źródłem prawdy, sprawiedliwości, dobra i piękna, jak i nie podzielający tej wiary, a te uniwersalne wartości wywodzący z innych źródeł”. W rozdziale 1. stwierdza jeszcze, że „Kościoły i inne związki są równouprawnione”, „Władze publiczne w Rzeczypospolitej Polskiej zachowują bezstronność w sprawach przekonań religijnych, światopoglądowych i filozoficznych, zapewniając swobodę ich wyrażania w życiu publicznym”, natomiast o ile „stosunki między Rzecząpospolitą Polską a Kościołem katolickim określają umowa międzynarodowa zawarta ze Stolicą Apostolską [konkordat] i ustawy”, to „stosunki między Rzecząpospolitą Polską a innymi kościołami oraz związkami wyznaniowymi określają ustawy (...)” (Art. 25). W tym samym miejscu podkreśla się jeszcze wzajemną autonomię i współdziałanie Rzeczypospolitej z Kościołami oraz innymi związkami wyznaniowymi.
Jednocześnie jednak rozmowa z niewierzącymi znajomymi każe zastanawiać się nad realizacją tego fragmentu ustawy zasadniczej. Istnieją cztery pola konfliktów, na które zwracają oni uwagę. Pierwszy: sprawa nauczania religii w szkole, której zamiennikiem dla uczniów niewierzących miała być etyka, mimo upływu lat wprowadzona głównie na papierze. Drugi: kwestie majątkowe, w których Kościół katolicki został wyraźnie uprzywilejowany względem prywatnych ekswłaścicieli. Trzeci: symbolika religijna, obecna na rozmaite sposoby w urzędach i podczas uroczystości państwowych, a także w mediach. Czwarty wreszcie: realny, choć nieformalny wpływ Kościoła (bądź środowisk powołujących się na jego autorytet) na stanowione w Polsce prawo.
Są to kwestie rozmaitego ciężaru, a podczas podobnej dyskusji z ludźmi niewierzącymi nie zawsze słyszy się racjonalne, pozbawione zacietrzewienia argumenty. Wydaje mi się, że nie ma powodu kwestionować faktu, że współcześnie w Europie istnieje daleko posunięta rezerwa, a czasem wręcz niechęć do chrześcijaństwa w ogóle, a katolicyzmu w szczególności, ofensywa tzw. nowego ateizmu zaś przynosi poglądy, których (tu właśnie otwierają się stare blizny) czasem bardzo trudno nie kojarzyć z tekstami publikowanymi w czasach PRL-u w broszurach typu „Z poradnika ideologicznego instruktora Podstawowej Organizacji Partyjnej”. Krótko mówiąc: nawet (a może zwłaszcza) katolik otwarty, nieagresywny, dążący do dialogu, potrafi zderzyć się z tak dużą porcją uprzedzeń, że pozostaje albo rejterować, albo dać się wepchnąć w rolę Savonaroli i Torquemady razem wziętych.
Jednak zgadzam się (bez entuzjazmu) z poglądem, że mniejszość ma prawo do nieoględnego języka, ponieważ kiedy formułuje swoje żale zwykłym głosem – nie jest słyszana. A zasadniczy kłopot, jaki mamy z realizacją zapisanej w konstytucji zasady rozdziału Kościoła i państwa, polega na tym, że niezależnie od wyników poszczególnych badań socjologicznych, katolicy (mniej lub bardziej gorliwi) stanowią w naszym kraju zdecydowaną większość.
Jednak – żeby było jeszcze trudniej się w tym połapać – w dużych miastach, w ośrodkach opiniotwórczych, takich jak media, ta przewaga się nie uwidacznia. W rezultacie niekatolik będzie się czuł dyskryminowany ze względu na uderzającą naokoło obecność katolicyzmu, katolik zaś, który na tę obecność nie zwraca uwagi, bo jest dla niego naturalna i przez to neutralna, będzie się czuł nieswojo, natykając się na głośne wydarzenia medialne o posmaku co najmniej a- lub wręcz antyreligijnym. Możliwość wspólnego ustalenia, ile jest tak naprawdę religii w życiu publicznym, a ile miejsca w nim dla innych światopoglądów, jest zatem – ze względu na odmienność doświadczeń, na które obie strony zwracają szczególną uwagę – niezwykle mała.
Ale, powiedzmy to wyraźnie, jeśli wielkodusznie pominąć agresywną formę, z jaką swoje pretensje do naszego wspólnego państwa i naszego Kościoła zgłaszają niekatolicy, ich odczucia mogą nieraz wzbudzić współczucie.
Twoja ocena:
Średnia ocen:
4
Liczba głosów:
8
Logowanie
Zbieraczka pyłku
Fotki
14.05.2012 11:13
6
4.4
W domu zielarki
Skansen w Tokarni
09.05.2012 11:09
6
4.23
Biedroneczki są w...
Małe - mniejsze -...
13.05.2012 20:26
3
4.2
Osada rybacka Reine w...
Lofoty - Raj na Ziemi
27.10.2011 22:08
4.19
Lubię rudziki :)
Wszystko zwierze, co ma...
19.12.2010 22:34
4
4.19
Pożegnanie z rudzikiem
Wszystko zwierze, co ma...
14.01.2011 15:06
1
4.19
Zdrowaś Mario, łaski...
Skrzynka intencji...
21.08.2010 09:55
83
2.99
MB Fatimska
Matka Autorytetów
13.08.2011 20:46
18
2.24
Akceptacja otoczenia...
16.04.2011 13:18
12
2.92
Królowa jednej nocy
PRZYJACIOŁOM
16.05.2012 20:06
11
3.55
Dla czcicieli Matki...
Majowe nabożeństwo ku...
01.05.2012 09:52
11
4






