Osoba skrzywdzona seksualnie ma swoje prawa. Problemem w tym, że Kościół niewiele o nich mówi

Osoba skrzywdzona seksualnie ma swoje prawa. Problemem w tym, że Kościół niewiele o nich mówi
Fot. lolostock / depositphotos.com

Już po raz ósmy w pierwszy piątek Wielkiego Postu Kościół w Polsce modli się i solidaryzuje z osobami, które zostały skrzywdzone seksualnie. Przy tej okazji wiele mówi się m.in. o tym jaką drogę – jako wspólnota – przeszliśmy, by uznać podmiotowość pokrzywdzonych. Podkreśla się też pracę, jaką Kościół podejmuje, by pomagać skrzywdzonym, by rozliczyć przestępstwa z przeszłości oraz, by zapobiegać im w przyszłości. Wypracowano wiele nowych norm, udoskonalono dotychczas obowiązujące. W Polsce powołano do życia Fundację Świętego Józefa, która ma nieść pokrzywdzonym pomoc, powstały regionalne punkty konsultacyjne, ludzie Kościoła nieustająco się dokształcają, itd. Skala tych działań jest duża.

A jednak wciąż Kościołowi zarzuca się brak przejrzystości, czy przedmiotowe traktowanie pokrzywdzonych. Mówi się np. o tym, że nie mają oni żadnych praw, że w starciu z instytucją stoją na pozycji przegranej. Prawdą jest, że obecnie rola osoby pokrzywdzonej w postępowaniu kanonicznym jest ograniczona, ale nie oznacza to wcale tego, że nie ma żadnych praw. Ma. Problemem jest to, że Kościół niewiele o nich mówi. A jak mówi, to nie wszystko. W braku tej komunikacji szerzej zaś braku informacji dopatrywać się należy krytyki, jaka idzie w kierunku Kościoła.

Jedynym miejscem, w którym osoby pokrzywdzone mają szansę zapoznać się ze swoimi prawami jest dziś de facto strona internetowa zgloskrzywde.pl. W gąszczu zamieszczonych tam informacji da się odnaleźć jedenastopunktowy katalog podstawowych praw, jakie mają osoby poszkodowane. Znajdujemy tam m.in. informację, że w czasie zgłoszenia pokrzywdzonemu może towarzyszyć wybrana osoba zaufana; że ma prawo do tego, by być traktowana z godnością i szacunkiem; że ma prawo do otrzymania wsparcia duchowego, pomocy psychologicznej, prawnej; że nikt nie ma prawa żądać złożenia przysięgi czy zachowania milczenia; że pokrzywdzony ma prawo do informacji, na jakich etapach znajduje się zgłoszona przez niego sprawa.

Katalog ten nie wyczerpuje oczywiście wszystkich praw pokrzywdzonych. Traktuje raczej o sprawach oczywistych. Niewykluczone, że wynika to z tego, by już na wstępie nie zasypać osoby pokrzywdzonej szczegółowymi informacjami, acz wydaje się, że choćby w dyskusji o odszkodowaniach, o niektórych rzeczach trzeba powiedzieć. 

DEON.PL POLECA

Temat odszkodowań od Kościoła za krzywdy wywołał na tych łamach Tomasz Terlikowski. Odszkodowań – podkreślmy – uzyskiwanych bądź w drodze ugody, bądź procesu na gruncie prawa cywilnego. Tymczasem warto zauważyć inny wątek tego tematu. Odszkodowanie, zadośćuczynienie uzyskiwane na gruncie prawa kanonicznego. Punktem wyjścia niech będzie tu zapis kanonu 221 § 1 z Kodeksu Prawa Kanonicznego (KPK): „Wiernym przysługuje legalne dochodzenie przysługujących im w Kościele uprawnień oraz ich obrona na właściwym forum kościelnym, zgodnie z przepisami prawa”.

To jak to jest z tymi odszkodowaniami w prawie kanonicznym? Są czy ich nie ma? Są, tylko trzeba je odnaleźć. Pierwsza rzecz to tzw. dochodzenie wstępne, które otwiera cały proces wyjaśniania sprawy. KPK wprost mówi, że ordynariusz, gdy ma już zebrane wszystkie materiały, przed podjęciem decyzji czy skierować sprawę na drogę sądową, czy procedować ją w trybie administracyjnym winien rozważyć, czy już w tym momencie nie byłoby wskazane rozstrzygnięcia odszkodowania na zasadzie słuszności. Wymagana jest przy tym zgoda stron, czyli osoby poszkodowanej oraz sprawcy. Ale już w tym momencie – przed formalnym rozpoczęciem – procesu ordynariusz może zarządzić odszkodowanie!

Druga sprawa, to proces karny sprawcy. W takowym procesie osoba poszkodowana może wystąpić jako świadek. Oskarżycielem jest promotor sprawiedliwości. Ale w każdym momencie takiego procesu poszkodowany może złożyć wniosek o odszkodowanie! Zostaje dopuszczony wówczas do procesu i staje się w nim stroną. Ma prawo przeglądać dokumenty, itd. Sędzia zaś w odpowiednim momencie musi sprawę odszkodowawczą rozstrzygnąć.

Rzecz trzecia, to zwyczajny proces sporny. Każdy, kto uważa się za pokrzywdzonego, może w sądzie kościelnym złożyć pozew przeciwko temu, który go skrzywdził i żądać odszkodowania. To trzy drogi ewentualnego uzyskania zadośćuczynienia na drodze kanonicznej.

Jest jeszcze element czwarty. Odpowiedzialność biskupa. Jeśli zostanie udowodnione, a w paru przypadkach tak się stało, że Watykan ukarał za zaniedbania przełożonych, to kan. 128 KPK mówi wprost, że ten, kto jakąkolwiek czynnością wyrządził komuś szkodę, jest zobowiązany do jej naprawienia.

Dochodzenie wskazanych tu praw jest możliwe pod warunkiem, że prawa te będą znane. A nie są. Śmiem wręcz twierdzić, że o niektórych z nich nawet w kręgach kurialnych niewiele słyszano. Trudno zatem mówić o nich poszkodowanym. Ale kiedyś trzeba zacząć, po to, by w sposób realny naprawić ich krzywdy. Nie ma się czego bać.

Jest dziennikarzem, kierownikiem działu krajowego "Rzeczpospolitej". Absolwent kursu „Komunikacja instytucjonalna Kościoła: zarządzanie, relacje i strategia cyfrowa” na papieskim Uniwersytecie Santa Croce w Rzymie. W wydawnictwie WAM wydał: "Nie mam nic do stracenia - biografia abp. Józefa Michalika" oraz "Wanda Półtawska - biografia z charakterem"

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.
Justyna Kaczmarczyk

Zranieni w Kościele – wysłuchać, zrozumieć, pomóc

Lata traumy, emocjonalne zamknięcie, depresja – to tylko niektóre skutki, z którymi muszą mierzyć się osoby wykorzystane seksualnie. Co czuje osoba skrzywdzona przez księdza? Na jaką pomoc może...

Skomentuj artykuł

Osoba skrzywdzona seksualnie ma swoje prawa. Problemem w tym, że Kościół niewiele o nich mówi
Wystąpił problem podczas pobierania komentarzy.
Nikt jeszcze nie skomentował tego wpisu.